Czy mógłby pan(i) jeszcze to poprawić?

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmail

Brr, od tego pytania na ogół nie tylko mi, ale z pewnością także wam włosy stają dęba. I tu nie chodzi tylko o naszą wrodzoną niechęć do na ogół wydumanych życzeń klientów, ale reguły, w myśl której, czym projekt tańszy („ma być tanio, dobrze i szybko„) tym nasz zleceniodawca ma więcej sugestii, czy mocno kreatywnych przemyśleń zmieniających się co kilka godzin.  Czym termin zapłaty bliższy tym nagle się okazuje, że coś tam jednak miało wyglądać inaczej, a w ogóle to nie miał być „katalog produktów” – a po prostu sklep internetowy (patrz mój wykład na Joomla! Day). To, że używasz CMS (Joomla, Drupal czy WordPress) nie oznacza, że zajmie Ci to kilka sekund, jak się niektórym laikom wydaje.

Za każdym razem obiecuje sobie, że nie dam się wciągnąć w te gierki, ale nie zawsze wypada/udaje mi się odmówić. Są jednak proste zabezpieczenia oraz triki, które spowodują, że ilość tych próśb, szczególnie tych po ukończonej realizacji projektu internetowego spadnie.

1) METODA FORMALNA: W umowie o wykonanie lub modernizacje strony internetowej zamieść wpis dotyczący okresu przez jaki świadczysz bezpłatny support (i jego zakres) oraz usuwasz zauważone błędy. Ma to Cię zabezpieczyć przed dręczącymi pytaniami po upływie 2 tygodni, miesiąca, czy dwóch miesięcy – kiedy nagle klient się obudzi, że coś tam nie działa jak powinno. Na ogół warto dać termin: 3, 5 lub 7 dni, w tym okresie mają do nas spłynąć wszystkie uwagi. Nic tak bowiem nie irytuje, jak rozgrzebany projekt ciągnący się miesiącami, bo wciąż klient nie ma tekstów lub czasu.
Przy okazji zaznacz w umowie czas w jakim usuniesz te usterki. To że ktoś za stronę www zapłacił np. 1500zł nie oznacza, że masz nie spać po nocach, bo jemu się o 23:59 coś przypomniało. Chodzi o wzajemny szacunek. Jeśli go nie ma, zrezygnuj już na wstępnym etapie.

2) W umowie lub rozmowie ustal cenę za dodatkowe zmiany, poprawki, które wykraczają poza usługę. To, że miałeś zrobić stronę www, nie oznacza przecież że w tej samej cenie masz założyć fanpage, czy pozycjonować – skoro nie było o tym mowy podczas pierwotnej wyceny. Czyli np. 60zł/h w godzinach 8-18, a 80zł/h w godzinach 18-24. Aby klient miał świadomość, że „na już” to drożej.

3) Jeśli masz taką możliwość pamiętaj, aby rozbijać kwotę za zlecenie/dzieło na raty, tak, aby płacił ci za wykonane etapy twojej pracy. Aby się nie okazało, że pracowałeś miesiąc, aby ostatniego dnia się pokłócić o „drobiazgi”, a klient zmienił dane do FTP następnego ranka. Przy okazji od razu zauważysz czy klient jest wypłacalny, zatem czy ma sens dalsza współpraca.

4) Poproś o wytyczne co i gdzie poprawić na piśmie (e-mail lub na twojej platformie). A z ich realizacją zawsze wstrzymaj się min. 1h, bo może się okazać, że jednak mu się odwidziało, że button ma być nie różowy, jak mówiła córka, a niebieski.

5) Jeśli to strona firmy rodzinnej, staraj się, aby informacje co zmienić spływały tylko od jednej osoby i aby były uzgodnione, aby nie było takiej sytuacji kiedy żona właściciela mówi jedno, jej mąż co innego, a ich córka ma zupełnie inną wizje.

6) Jeśli proszą Cię o poprawkę po zleceniu, kiedy upłynął już miesiąc, dwa, albo i więcej … przeczytaj dokładnie i odpisz, że możesz się tym zająć w ciągu następnych kilku dni z uwagi na obciążenie pracą, chyba że extra zapłacą za przyspieszony tryb pracy. Tu tak na prawdę nie chodzi o kasę, a o szacunek, że ty też masz życie prywatne oraz czego nie warto ukrywać innych klientów.