Jeśli strona www kosztuje 200zł – co coś musi być z nią nie tak

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmail

Owszem, dzisiejszy wpis nie powstałby gdyby nie przypadek. Na GL pewna pani miała problem z przyjaznymi linkami w Joomla! 1.7. Spojrzałem na szablon i faktycznie poznałem go, od sierpnia 2011 dosyć często przewijał się na wszelkiego typu stronach typu Warez, które zawodowo muszę odwiedzać poszukując śladów szablonowego piractwa.

Pobrałem ten „komercyjny” szablon (VT Spa)  – i co się okazało, firma która go tak hojnie rozpowszechnia bez zgody prawowitego właściciela umieściła w nim kilka elementów (plików), które ułatwiają identyfikacje kradzieży, a mają na celu rozreklamowanie ich logo. Mamy zatem do czynienia z naruszeniem prawa autorskiego, czyli zwyczajną kradzieżą (nie muszę chyba znów cytować przepisów). Postanowiłem sprawdzić czy ów twórca, także użył(a) tego szablonu w realizacji przypuszczam komercyjnego projektu i co…. strzał w stopę.

Następnie spojrzałem na stronie ów webmasterki i faktycznie w cenniku napisała, że tworzy strony od 200 zł na Joomla!/Wordpress, pomijając psucie rynku, to już wiem skąd się bierze tak niska cena.

Tym razem nie byłem złośliwy ponieważ poinformowałem tylko ją o tym znalezisku. Przy okazji ugryzłem się w język i nie powiedziałem właścicielom nowej strony, że korzystają z kradzionej wersji szablonu. Może to kogoś czegoś nauczy. Rozumiem oszczędności, ale w przypadku komercyjnych projektów PO PROSTU NIE WYPADA (!), to jakby malować komuś dom ukradzioną farbą i jeszcze brać za to, małe ale zawsze pieniądze.

Dzisiejszy wpis uczy także kolejnej rzeczy, podobnie jak w realu, także tutaj czasami łatwo jest rozpoznać komercyjny szablon (czy rozszerzenie) pobrany ze stron typu warez. Nie łudźmy się, tutaj były tylko pliki identyfikujące, gorzej jeśli w bibliotekach JS byłoby coś złego schowane, co ułatwiało by włamanie lub rozpowszechniało cudze reklamy.