Druga pensja z sieci – recenzja książki

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmail

Kolor czerwony na okładkę wybitnie świadczy o tym że ma się ona rzucać w oczy i faktycznie tak jest. Nie sposób jej nie zauważyć kiedy leży na wystawie sklepowej. Aczkolwiek małe podpisy – slogany znajdujące się w górnej części – zupełnie nietrafione, może z 5% osób to przeczyta.

Książka jest poradnikiem na temat marketingu internetowego dla osób początkujących, ponieważ porusza wiele zagadnień podstawowych. David Lindhal i Jonathan Rozek  starają się pokazać, że można sobie dorobić („Druga pensja z sieci„) legalnymi metodami w Internecie.

Książka zachęca do zarabiania poprzez sprzedaż tzn. infoproduktów, czyli artykułów, opracowań (albo po naszemu e-booków) zbierającego w kompletne, ale przejrzyste informacje na jakieś zagadnienie. I na tym temacie skupili się autorzy już od rozdziału 2-go.  Kolejne rozdziały przybliżają proces zbierania danych do tej publikacji (twojego produktu) – patrz rozdział 3. Z kolei rozdział 4 i 5 – możesz w większości pominąć, jeśli już budujesz strony internetowe od jakiegoś czasu. Najciekawszy dla mnie okazał się rozdział 6 „Jak sprawdzić, żeby potencjalni klienci kupili Twój produkt” liczący niecałe 30 stron. I faktycznie lektura może pomóc zwiększyć Ci dochody, poprzez dodatkowe zajęcie. „Najprostszym sposobem na osiągnięcie takiego rezultatu jest stworzenie infoproduktu związanego z czymś, co dobrze znasz. Dzięki temu przygotowania zajmą Ci niewiele czasu; znasz już żargon, mity, typowe pułapki itp. (…)  nie ekscytuj się tworzeniem nowego produktu, nie sprawdziwszy uprzednio, co oferuje rynek.”

Jedyny problem może polegać na tym, że była ona pisana na rynek amerykański, który ze swojej natury jest szerszy i bardziej chłonny niż nasz krajowy. I z pewnością jest tam łatwiej zarobić „drugi tysiąc” niż u nas. W kraju nad Wisłą i Odrą, gdzie większość obywateli, szczególnie młodych  jest przekonanych, że wszystko co jest w Internecie należy im się za darmo. (Tak samo jak zdobywane  z łatwością nowości filmowe, czy muzyczne).

Choć z drugiej strony,  jak podkreślają autorzy, w ten sposób stworzysz mały strumień, który w połączeniu z innymi Twoimi strumieniami może zmienić się w potężną rzekę (przyp.red. pieniędzy). Z całą pewnością bazę wiedzy zdobędziesz i to chyba jest najważniejsze. Pamiętaj, żadna książka nie uczyni cię milionerem, ale może pokazać ci drogę jak się nim stać.

  • Dziękuję za recenzję 🙂

  • Sponsi

    Tja… stek bzdur, nic poza tym. Naciąłem się swego czasu na jedną czy dwie takie pozycje, że całą książke pisanie o tym, by pisać e-booki. ŻENADA. To jest lipa, a nie zarabianie w Sieci.