Dziś trochę złośliwie i z rozgoryczeniem o hostingu Nazwa.pl. Znajomy tak mi go zachwalał, że zakupiłem nie jedno a dwa konta Cloud Hosting – w promocji za 100zł rocznie. Myślałem o przeniesieniu tam 2 klientów. Co się okazało? Czy Nazwa faktycznie ma usługi na miarę 21 wieku? Zawiodłem się srogo i doświadczyłem legendarnych „drobnych druczków”.

Legendarna wydajność

Nazwa w 2020 podobno całkowicie przebudowała swoją infrastrukturę i jest mega wydajna. Wyjaśniał mi to mój znajomy developer robiący naprawdę duże strony i sklepy. On dla swoich potrzeb korzysta i jest bardzo zadowolony więc czemu nie spróbować? Niestety jeśli chodzi o wydajność – nie potwierdzę i nie zaprzeczę – jeszcze ni zdążyłem nic tam postawić. Mierzę się bowiem z taką masą złośliwych kruczków i pułapek, że głowa mała. Pewne rzeczy w tej ofercie to istne kurioza i powód do wstydu za naciąganie klientów na koszty. Zacznijmy.

100GB przestrzeni dyskowej! Zrobię sobie podział 5GB na stronę i resztę na pocztę.

W tej cenie to napirawdę spoko ilość. Tylko czy możesz nią dowolnie zarządzać? Oczywiście że nie. Nazwa NA SZTYWNO dzieli twoje konto na część pocztową i bazy danych oraz część na pliki www. Obie części mają równo 50GB i nie możesz tego zmienić! Zapomnij o stronie która ma wraz z bazą 3GB i przeznaczeniu reszty na pocztę. Po prostu nie da się.

50GB na pocztę to też spoko, założę sobie 50 kont!

Dupa. Każde konto NA SZTYWNO ma MINIMUM 5GB (patrz punkt 6 tutaj). Nie da się mniej. Policz sobie ile to kont. Szczególnie jeśli masz klienta biznesowego, który ma jakieś jedno czy dwa duże konta zajmujące 20GB … założysz sobie – te dwa i może jeszcze trzecie malutkie. Gorzej jak klient ma jeszcze 10 pracowników potrzebujących skrzynki po 1GB – możesz sobie pomarzyć. Aha, każda baza zje ci kolejne 2GB – bo nie może być przecież mniejszych baz na tym świecie, prawda (źródło)?

Każda strona może mieć inną wersję PHP, prawda?

Kuriozum do kwadratu – wersję PHP ustawia się na CAŁE KONTO (źródło – ostatni akapit „UWAGA” tutaj)… brak słów.

No ale darmowy SSL to sobie wygodnie dodam co nie?

Dodasz sobie. Jak kupisz domenę w nazwa. A jak nie to sobie wygenerujesz certyfikat gdzieś na zewnątrz i wkleisz kody w jakieś durne okienka w panelu strony. No ludzie, na każdym innym hostingu to jest kwestia 3 kliknięć i już SSL od Let’s Encrypt działa. Nazwa jest nawet sponsorem tego projektu. Po co utrudnia instalację tych certyfikatów klientom? Żeby im sprzedać swój „lepszy” SSL. Jakimś wyjściem jest skorzystanie z Cloudflare ale nie każdy chce/umie/potrzebuje.

Podsumowanie

Gdybym miał za dużo czasu i przeczytał wnikliwie te wszystkie regulaminy, pewnie bym nigdy nie kupił tam złamanego konta. Teraz mam dwa. Założyłem po prostu, że mamy 21 wiek i pewne standardy na rynku hostingowym już są utarte i naturalne. Jestem w kropce i jestem wkurzony. Z uwagi na specyfikę klientów (poczta) żadnego z tych kont nie mogę de facto użyć. Pora szukać innego dostawcy i straconej kasy. Oraz kolejnych „bonusów” w największej polskiej firmie hostingowej.

close

Biuletyn elimu

Wysyłany raz w miesiącu

Nie spamujemy! Zajrzyj do polityki prywatności po więcej informacji