Monstroid 2 – jak sprawuje się w boju?

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmail

Pamiętacie jeszcze jak obiecywałem Wam test Monstroida w wersji 2? Ja też ledwie pamiętam :). Ale w końcu udało się znaleźć czas i trochę chęci na opisanie tego szablonu, który dostałem do testów (w lutym!?) od Template Monster Polska (za co serdecznie dziękuję).

Założenia testu

Warunki początkowe są proste. Mam do wykonania prawdziwą stronę, prawdziwej firmy. Nie jestem jakimś guru ani wielkim specem od WordPressa, zrobiłem w nim kilka stron amatorskich i chcę szybko i skutecznie zbudować kolejną. Czy Monstroid 2 zainstalowany na zupełnie czystym WordPress 4.8.2 będzie dobrym wyborem?

Działam na hostingu MyDevil (tym samym, na którym stoi ten blog, mój reflink) więc jest to hosting ze średniej półki, plan za około 250zł rocznie.

Instalacja

Wpierw zainstalowałem zupełnie czystego WordPress’a. Zajęło to jakieś 10 minut i mogłem zabrać się do instalacji Monstroid 2.

Paczka z szablonem to spakowany plik o wielkości ponad 500MB ale na szczęście instalacja samego szablonu polega na wysłaniu na serwer archiwum .zip, które waży nieco ponad 7MB. Motyw instaluje się jak każdy inny szablon, z poziomu panelu sterowania naszym WordPressem. Możemy też wgrać paczkę przez FTP, o czym dość dokładnie informuje nas dokumentacja online, która jest przejrzysta i czytelna, choć tylko w języku angielskim.

Po zainstalowaniu motywu dostaniemy propozycję instalacji wtyczki TM Wizard, który poprowadzi nas przez dalszą konfigurację Monstroida.

Pierwszy jej etap to wybór jednej z 10 skórek. Spodobało mi się, że przy każdej był link do demo oraz lista rekomendowanych pluginów. Wybrałem skórkę „Construction” bo chciałem zrobić demo strony dla firmy zajmującej się instalatorstwem i pracami budowlanymi.

Dalej możemy wybrać czy instalator ma wrzucić przykładową treść w wersji minimalnej (zalecana na słabsze hostingi) lub pełnej (zalecana na mocniejsze maszyny, dedyki i VPSy).

Kolejny etap to wybór wtyczek. W sposób przejrzysty pokazane jest jakie wtyczki są obowiązkowe, rekomendowane i opcjonalne, coś czego przy pierwszym Monstroid mi brakowało.

Dalej możemy wybrać sposób importu zawartości demonstracyjnej. Jedna z opcji to dodanie jej do istniejącej zawartości, druga to całkowite wyczyszczenie zastanej zawartości i wgranie tej z motywu Monstroid. Druga opcja prosi o hasło do witryny, ale w moim wypadku podanie prawidłowego hasła nie skutkowało. Trudno, opcja uzupełnienia istniejącej treści zadziałała za to bezbłędnie.

Podsumowując – poza drobnymi zgrzytami instalacja poszła nad wyraz poprawnie.

Personalizacja

Motyw zainstalowany, przykładowe treści też, pora zabrać się za personalizację ogólnego wyglądu i szablonu naszej strony.

Mniej więcej 10 minut zajęło mi namierzenie najważniejszych elementów, które powinienem ustawić aby przykładowe teksty, nagłówki, adresy, linki, loga, menusy, guziki i kolorystykę zastąpić tym co pasuje do firmy, dla której szykuję stronę. Jest to dość proste i nie nastręczało specjalnych trudności. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to do braku ikonek sygnalizujących możliwość edycji w podglądzie personalizatora. pozwalających szybko przeskoczyć do zmiany konkretnego elementu strony – coś do czego przyzwyczaiłem się korzystając choćby z motywu Hestia.

Brakuje mi tych ikonek 🙂

Podsumowując – personalizacja niemal każdego elementu jest wygodna, intuicyjna i pozwalająca na zaawansowane zarządzanie poszczególnymi obiektami składającymi się na motyw. Poza brakiem ikonek edycji w trybie podglądu (co powoduje, że niektóre rzeczy musimy odkrywać metodą zgaduj-zgadula) skórka jest poprawnie zintegrowana z natywnym mechanizmem dostarczanym przez WordPress.

Edycja stron

Kiedy mamy za sobą ogólną personalizację motywu pora zająć się edycją treści poszczególnych stron. Po kliknięciu w Edytuj na stronie głównej (czy dowolnej innej) oczom moim ukazał się Power Builder, czyli serce Monstroida. Jest to wizualny edytor stron pozwalający na budowę treści z „klocków”. Od razu powiem, że po godzinie klikania jestem jego zapalonym fanem :).

Z pomocą Power Buildera dodamy do stron kolejne sekcje, w nich rzędy (z różnymi układami jeśli chodzi o ilość i szerokość kolumn) a w nich moduły zawierające już konkretną treść. Moduły, rzędy i sekcje możemy swobodnie przesuwać względem siebie, przenosić, usuwać i tak dalej. Moduły możemy umieszczać w slotach, które powstają po dodaniu wiersza z kolumnami.

Dodawanie wiersza w ramach sekcji
przesuwanie moduły między slotami na treść

 

Pierwsze spotkanie z Power Builderem przyprawiło mnie o lekki zawrót głowy, szczególnie że niektóre ustawienia zdawały się nie do końca prawidłowo funkcjonować. Po wypróbowaniu trzech przeglądarek okazało się, że jedynie Firefox radzi sobie poprawnie z tą wtyczką. Opera i Chrome nie potrafiły się z nią dogadać (występowały częste „zawieszenia” interfejsu) więc przesiadłem się na Liska. Twórcy stron z definicji powinni mieć na pokładzie wszystkie popularne przeglądarki ale lekki niesmak wzbudziło we mnie zmuszanie mnie do użycia jednej konkretnej.

Na szczęście pod kontrolą Firefoxa wszystko działa bardzo płynnie a sam proces układania strony z dostępnych modułów jest łatwy do opanowania. Przyznam, że nie miałem do czynienia z wieloma tego typu „kreatorami” ale bywało to często doświadczenie negatywne pod względem UX. Ten dostarczony w Monstroid jest łatwy w użyciu i przede wszystkim działa naprawdę szybko. Przesuwanie bloków, otwieranie ustawień, dodawanie kolejnych sekcji, rzędów, kolumn – wszystko działa bezzwłocznie i „lekko”. Widać że twórcy włożyli w jego ergonomię i optymalizację sporo pracy.

Dostarczone w Power Builderze moduły jakie możemy osadzić na stronie, to bogaty zbiór wszelkiego rodzaju elementów pozwalających  stworzyć naprawdę zaawansowane i różnorodne strony. Trudno mi sobie wyobrazić czego tam brakuje. Śmiem twierdzić, że dla przeciętnego „klikacza” stron będzie tam aż za dużo możliwości a na pewno wystarczająco dużo aby stworzyć witrynę z pełną gamą bajerów wykorzystywanych na współczesnych stronach.

Wszystko jest oczywiście responsywne, można sterować wyświetlaniem (bądź nie) danego elementu na tabletach, telefonach, komputerach stacjonarnych czy laptopach, jest też sporo dodatkowych opcji sterujących szerokością, położeniem względem siebie, dopasowaniem, obrazkami tła i tak dalej. Nie dotarłem do każdej możliwej opcji, ale wrażenie po godzinie klikania jest naprawdę pozytywne.

Gotowe typy wpisów i dodatkowe moduły

Jak to w tego typu motywach bywa dostajemy do dyspozycji kilka nowych rodzajów zawartości, takich jak projekty, zespół, opinie klientów czy nasze usługi. Po dodaniu własnych (lub przerobieniu tych z przykładowej zawartości) wpisów tego typu możemy je później pokazywać na podstronach za pomocą dedykowanych modułów Power Bulidera. Niewiele tu można poprawić – wszystko działa jak należy.

Z dodatkowych modułów jakie oferuje nam Monstroid 2 warto wymienić Mega Menu, linię czasu, kalendarium, rezerwacje czy szereg integracji z WooCommerce czy BuddyPress. Zainstalować ja możemy jednym kliknięciem z poziomu panelu sterowania. Nie testowałem wszystkich dodatkowych wtyczek ale wierzę, że są one w stanie załatwić 80% najczęściej spotykanych wymagań z jakimi przyjdą do nas klienci. Do wszystkich modułów znajdziemy oczywiście dokumentację opisującą każdy z nich.

Wynik testu

Podsumowując – jeśli tylko mamy jasną wizję tego co chcemy uzyskać, zdjęcia, teksty, koncepcję menu i nawigacji to z Monstroidem 2 jesteśmy w stanie zmienić to w działającą stronę w przeciągu kilku godzin, włączając w to czas na instalację i wstępną konfigurację. Mówimy oczywiście raczej o wersji POC (proof of concept), którą możemy pokazać klientowi i później dopracować (choćby dlatego aby w teście Google Page Insights uzyskać wynik lepszy niż 33 punkty jakie ja dostałem na starcie).

Po moich niezbyt udanych próbach z pierwszym Monstroidem jestem pozytywnie zaskoczony. W drugiej edycji motywu poprawiono niemal wszystko – ergonomię, czytelność panelu zarządzania skórką, wiele opcji jest teraz bardziej zrozumiałych. Dzięki temu znacznie łatwiej zbudować to co się nam w danej chwili zamarzy.

Niepodważalną zaletą tego motywu jest jego licencja GPL v3. Pojedynczy zakup (poniżej 300zł) pozwala nam budować dowolną ilość stron pod dowolną ilością adresów domenowych. Odważne i godne naśladowania posunięcie ze strony TM Polska. Życzę powodzenia z rozwojem tego motywu i takiego modelu sprzedażowego.

Jeszcze raz dziękuję ekipie TM Polska za motyw a w szczególności Januszowi, który wykazał się anielską cierpliwością i 8 miesięcy czekał na ten tekst. Pozdrawiam!

Krzysiek Palikowski

Ryba w Webie. Uzależniony od sieci, kawy, Drupala, muzyki i pierogów.

More Posts - Website - Twitter - Facebook - LinkedIn - Google Plus

  • Dziękuje również, że znalazł czas na nas. Spodziewam się, że motyw przyda się 😉