Strona internetowa za pół miliona (aktualizacja)

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmail

…czemu nie w końcu tyle Sąd Najwyższy zapłacił łącznie za dwie realizacje (modernizacje serwisów). Dla tych, którzy nie znają sprawy przypomnę kulisy.

sn_plFundacja ePaństwo we wrześniu 2012 roku poprosiła Sąd Najwyższy o udostępnienie wszelkich umów, które zawarł on z wykonawcami swoich stron internetowych. Umowa z 2011 roku podpisana z firmą EC2 z Warszawy (ah ci się cenią, jak wiemy) dotyczy modernizacji dwóch serwisów Sądu Najwyższego – internetowego oraz intranetowego.

Wartość umowy opiewała na bagatelka  554 tysiące złotych. I zapewne znów „nic się nie stało„, gdyby nie fakt, iż Krajowa Izba Odwoławcza potwierdziła zarzuty Urzędu Zamówień Publicznych, który argumentował, że tak duża inwestycja nie może być realizowana przez wcześniejszego przetargu. Bowiem należy przypomnieć , że forma przetargu jest obowiązkowa w przypadku zamówień publicznych od kwoty 14 tysięcy Euro. Będzie to z pewnością bezprecedensowa sprawa, aby Sądowi Najwyższemu zarzucić naruszenie przepisów.

sn_pl_technologia

Oprócz niespecjalnie rozbudowanej funkcjonalności strona dodatkowo jest dziurawa, są na niej liczne błędy bezpieczeństwa pozwalające zewnętrznym użytkownikom na dostęp do treści, które miały być przeznaczone tylko dla administratorów portalu Sądu Najwyższego” – powiedział DGP Daniel Macyszyn z Fundacji ePaństwo.

Jeśli umowa między Sądem Najwyższym a EC2 będzie unieważniona (ciekawe czy tak się stanie?), to wszyscy złożymy się na odszkodowanie wykonawcy, który tyle środków i zaangażowania poświęcił  dla Sądu Najwyższego.

Tragiczne jest to, że nikt nie kontroluje, ile pieniędzy państwo wydaje na strony WWW, a przecież mamy Ministerstwo Informatyzacji.  Zbyt często „nasze” pieniądze są trawione na wydumane logotypy i kreacje graficzne, podczas gdy państwo powinno mieć ustaloną spójną identyfikacje wizualną, jak inne Państwa.

Ok, ale dlaczego o tym napisałem,  mamy bowiem kolejny argument z klientami, mówić im „że te marne 3 tys., które mają zapłacić to nic w porównaniu do ceny, jaką zapłacił SN, czy MSZ (kilka lat wcześniej).

AKTUALIZACJA (23.07.2013)

Wrocław jak się okazuje to jednak „rozrzutne” miasto skoro w Urzędzie Marszałkowskim we Wrocławiu uznali, że zapłacą 66 mln zł  firmie „Qumak” za stworzenie wielkiego portalu informacyjnego o województwie, który jednocześnie będzie obszerną bazą wiedzy o regionie. W cenie jest też pięcioletnie zarządzanie portalem. Na szczęście tym razem był to przetarg, ale odnoszę wrażenie, że było to na zasadzie, kto da więcej a nie kto da mniej, jak zwykle być powinno. Więcej na stronie  natemat.pl oraz w powiązanym artykule „Co tyle kosztuje„.