Refleksja nad komentarzem

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmail

Czytając recenzje na temat swojej najnowszej książki „Joomla! Budowa i modyfikacja szablonów” natknąłem się na „zarzut”, iż nie uczy ona „samodzielnego tworzenia template”. Faktycznie, nie jest to książka dla osób, które nie znają podstaw tworzenia szablonów w HTML+CSS! Podkreśliłem to jednak, gdzieś w tekście. Jednakże żadna książka czy kurs DVD nie nauczy cię projektowania szablonu dla klientów, tego musisz nauczyć się sam w drodze ćwiczeń, praktyki. Podręcznik wskaże ci jednak podstawy, nauczy niezbędnej teorii, ale resztę wiedzy musisz posiąść sam.  Przeglądając książki zagranicznych autorów widziałem w nich setki przykładów cudzych stron, jak zrobić to i tamto, ale KAŻDY PROJEKT JEST INNY. Nie da się wskazać jednego słusznego kierunku. Ty dostajesz zestaw klocków (informacji), a co z nią zrobisz zależy tylko od Ciebie. Poza tym książki o CSS piszą inni autorzy, ja tylko wspominam o niektórych zagadnieniach.

Niniejsza książka podpowie ci za to jak, z zaprojektowanego i na ogół wykonanego szablonu HTML+CSS wykonać samodzielnie szablon współpracujący z Joomla! 1.5.

Nie mówię, że napisana przeze mnie książka jest idealna. Z perspektywy czasu uważam bez ogródek, że rozdział 3 mógłby być obszerniejszy. Spotkałem się jednak z opinią, że nie można, a więc na ogół nie da się wszystkiego napisać, ubrać w słowa, czy nawet w zrzuty ekranu. Cos w tym jest. Dziękuje jednak i za te słowa krytyki, które padają.

Choć z kilkoma kwestiami się nie zgodzę, jak np. w kwestii zbędności typografii (rozdz 4). Na co dzień współpracuje z grafikami, więc wiem że to właśnie typografia odgrywa kluczową rolę w prezentacji treści oraz kreowaniu przekazu. Także o zbędności rozdziału prawnego, panie i panowie nie żyjemy w próżni prawnej, stąd chcesz to czytasz, nie, to kartkujesz dalej. Jeśli uważasz, że cała książka jest do d… wystawiasz na allegro i mało tracisz. Ogólnie będąc autorem też można się załamać czytając opinie ludzi, którzy kupują w ciemno nie czytając ze zrozumieniem spisu treści.

  • marcin

    Ten fragment mnie trochę zadziwił: „Na co dzień współpracuje z grafikami, więc wiem że to właśnie typografia odgrywa kluczową rolę w prezentacji treści oraz kreowaniu przekazu.” Jestem z wykształcenia i grafikiem jak również z branzy marketing/pr. Nie spotkałem jeszcze w życiu grafika który miał by pojęcie o oddziaływaniu ich przekazu. Wręcz przeciwnie, mieli mniejsze o tym pojęcie niż przeciętny człowiek, bo patrzyli na to ze strony „artystycznej” co nie ma nic wspólnego ze skutecznym działaniem. Jako, że sam jestem po grafice doskonale wiem, ze na uczelniach tych tematów się nie porusza.
    Grafik patrzy by było ładnie i kompozycyjnie zgodnie.. a strona ma działać:)

  • dpi

    Książka jest super! pozdrawiam

  • @dpi – dzięki.
    @marcin – cóż najwidoczniej mam szczęście co do dwóch grafików z pokoju obok, może inaczej patrzą na świat – oczami typografii? Dzięki za info, a myślałem że typografii uczą w ramach zajęć na uczelni. Czy zatem także uważasz, że ten rozdział był/jest zbędny?

  • dpi

    Moim zdaniem poruszenie zagadnienia typografii jest jak najbardziej wskazane. Dobrze, że znalazło się ono w książce. Sam pisze doktorat z zakresu wdrażania systemów klasy CMS w bibliotekach i z pewnością przyda mi się ten temat. Jeśli jestem już przy głosie, to chciałbym pozdrowić Pana Pawła Frankowskiego i życzyć kolejnych tak udanych jak rzeczona publikacji.

  • marcin

    Paweł, źle mnie zrozumiałeś.
    Oczywiście typografii uczą, ale w sensie rozumienia liternictwa. Nie uczą jednak tego jak elementy na stronie oddziaływują na nas pod kontem spredażowym, samopoczucia, user friendly, i emocjonalnym. I mi o taką „prezentacje” treści chodzi, a nie o to, by strona była ładna. Strona oczywiscie nie moze wygladac tak, ze powoduje odruchy wymiotne. Ale jej „ładność” jest drugorzędna.
    Jako przykład podaje zawsze badania, z których wynika ze 98% ludzi nie lubi w serialach sztucznego smiechu.. uwazają, że jest wręcz beznadziejny.. ale 96% ludzi uznało filmy ze sztucznym śmiechem, za bardziej zabawne.
    Pokazuje to, że to co nam się podoba na „swiadomym” poziomie ma raczej kwestię drugorzędną.

    W niedługim czasie mam zamiast wypuścić pracę na ten temat. Skupiającą się właśnie na budowie stron pod kontem oddziaływania ich na odbiorcę.

  • marcin

    p.s. szkoda, że nie można edytować komentarzy. Jak widzę moją „gramatykę” w komentarzy wyżej…
    aż wstyd:)