W wyniku podpisania ugody sądowej właściciel serwisu Opony.net, wypłaci OPONEO.PL S.A. odszkodowanie w wysokości 95 tys. zł za bezprawne naruszenie praw majątkowych Spółki. Link do informacji. Warto dodać, że proces miał charakter pionierski w polskim internecie, bowiem niezmiernie rzadko poszkodowane firmy decydują się na kroki prawne związane z kradzieżą baz danych.
Stosunkowo młoda firma w branży szablonów i rozszerzeń JoomlaVision.com ostatnio zmieniła nazwę na ZooTemplate.com. Jak może wiecie licencja na nazwę i logo Joomla! ® należy do Open Source Matters i jest chroniona nie tylko w US, ale i innych krajach. Podczas używania chronionego prawnie znaku towarowego nazwie w adresu URL domeny, z natury narażasz się na ryzyko utraty, ponieważ firma która ma do niego prawo może zakazać ci skutecznie jego używania. Pół biedy jeśli to było na początku twojej działalności, gorzej jeśli już po x latach wyrobiłeś sobie markę etc. a tu puka do ciebie sztab prawników. Stąd też lepiej zmienić nazwę samemu, lub co lepsze nie żerować na cudzym logotypie i nazwie.
Rząd chce ścigać z urzędu każde ataki na serwisy internetowe publicznych instytucji. Bieżące regulacje wymagają wniosku, aby rozpocząć procedurę ścigania internetowych przestępstw. Tymczasem urzędnicy (w tym informatycy) zazwyczaj nie zawiadamiali policji o atakach. Rodzi się przy okazje pytanie, czemu tego nie robią? Czytaj dalej…
Ponieważ pracownicy, często podczas wykonywania swoich obowiązków pracowniczych, tworzą różnego rodzaju utwory (np. piszą artykuły, kod źródłowy, czy grafikę) podlegające ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Ponieważ prawa autorskie mają duże znaczenie w także w aspekcie finansowym, warto znać zasady rządzące nimi w stosunkach pracowniczych.
Dziś dostałem na e-maila pytanie, na które od razu postanowiłem odpowiedzieć również na łamach bloga. Oto one: „Czy można prowadzić sklep internetowy i odnosić z tego tytułu przychody, wykorzystując Joomla i Virtuemart, czy są do tego wymagane jakieś opłaty lub prawa?”
Odpowiedź:
Tak można. Na pewno ucieszy pana fakt, iż nie trzeba ponosić tytułem oprogramowania żadnych opłat. Jedynie co jest wymagane w myśl polskiego prawa to założenie działalności gospodarczej, oraz spełnienie wymogów dot. sklepów internetowych (regulamin, kontakt, koszty wysyłki etc.). Szczegóły opisałem w książce (w rozdziale 5). Jeśli chciałby pan skorzystać z innego komponentu niż VirteMart (np. Tienda do czego zachęcam), będzie podobnie o ile jest darmowy. Ale nawet w przypadku komercyjnych rozwiązań, po ich zakupie, nie ma tzw. opłat za transakcje. Tak więc można czerpać zyski z handlu, usług korzystając z OS CMS w tym Joomla! oraz powiązanego oprogramowania w postaci komponentów, modułów etc. Kwestie podatkowe i rozliczeniowe z Urzędem Skarbowym nie poruszam, bowiem to temat dla kogoś innego.
Na podstawie ustawy z dnia 5.11.2009 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny, z dniem 8 czerwca 2010 r. dodaje się:
„Art. 191a. § 1. Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.”
W praktyce oznacza to, iż karalne jest również upublicznienie tego rodzaju materiałów, jeśli występująca w nich osoba, co prawda wyraziła zgodę na ich utrwalenie, ale nie wyrażała zgody na rozpowszechnienie (!). Zgoda taka nie może być domniemana. Przestępstwo to jest ścigane właśnie na wniosek pokrzywdzonego(!). Czy oznacza to upadek serwisów o tematyce erotycznej, niekoniecznie. Ale z pewnością powinno ukrócić proceder mszczenia się na byłych partnerach publikujących zdjęcia i filmy z ich udziałem (niekompletnie ubranych). Jak podaje TokFM.pl – za dużą część tego typu zdarzeń odpowiadają odtrąceni „kochankowie”, którzy ujście dla zranionych uczuć i frustracji znajdują w (anonimowej?) sieci. Wielokrotnie słyszeliśmy też o przypadkach publikacji w internecie zdjęć przez nastolatków. Czasem wystarczy jedno wykonane ukradkiem zdjęcie, aby skompromitować i zaszczuć młodą osobę. Apel dla moderatorów i administratorów serwisów, w których pojawiają się zdjęcia nagich niewiast: zalecam czujność, lepiej skasować podejrzane zdjęcia i ostrzec usera niż potem tłumaczyć się w budynku Prokuratury.
Radca prawny Izby Wydawców Prasy, powiedziała dla „Pulsu Biznesu”: „Jeśli 20 serwisów publikuje w Internecie informację skopiowaną ze strony wydawcy w chwilę po jej zamieszczeniu, to należałoby się zastanawiać nie tylko nad łamaniem prawa autorskiego, ale też zasad uczciwej konkurencji”. Podkreśliła zjawisko przekraczania uprawnień w ramach dozwolonego użytku (patrz prawo autorskie). „Dla wszystkich, którzy przykładają się do tego procederu mamy niemiłą niespodziankę, którą wkrótce ujawnimy na sali sądowej” – dodał Wiesław Podkański, prezes Izby Wydawców Prasy. Z całą pewnością na celowniku IWP znajdą się blogerzy oraz administratorzy małych wortali, których albo nie stać na kupowanie treści, albo nie mają takiej świadomości. Na pozwy mogą liczyć właściciele agregatorów treści np. Sfora czy nawet Google News. Ten drugi to chyba tylko dlatego że „biedni” wydawcy liczą na duże odszkodowanie. Kolejne tłumaczenia pani radcy śmieszą, a szczególnie powoływanie się na badania belgów, widać że ktoś utknął w prawie i na tym się jego IT edukacja zakończyła. Czytaj dalej…
Po spółce INFOR Biznes, także Bonnier Business Polska, wydawca „Pulsu Biznesu” będzie ścigał redaktorów serwisów internetowych, które korzystają bez opłat lub/i zezwolenia z artykułów publikowanych w tym dzienniku oraz Pb.pl. Prezes BBP na podstawie analiz dostarczonych mu przez plagiat.pl – doszedł do wniosku, iż skala zjawiska jest tak duża. Jak przyznał (dla forsal.pl), spółka już wysłała do kilkunastu serwisów www wezwania, aby zaprzestali nielegalnego korzystania i je z pewnością usunęli.
Jak można przeczytać, nie tylko skala zjawiska jest duża, ale i wartość odszkodowań od serwisów internetowych, publikujących treści z naruszeniem praw wydawców – którą oszacowano na 2 mln zł ! Tak ta liczba robi wrażenie. Mam nadzieje, że niniejszy post, nie zostanie zakwalifikowany jako „nielegalny”, a wręcz przeciwnie jako informacyjno-odstraszający. Niestety lub stety czasy internetu bezprawia – powoli się kończą. To co cieszy jednych zmartwi małe redakcje, które bazują właśnie na cudzych artykułach, na zasadach przedruku w myśl art. 25 oraz art.4 pkt 4 – ustawy prawo autorskie. Nie wiem czy niektórzy doczytali, ale np. pod artykułami na forsal.pl, czy gazetaprawna.pl jest zapis, iż kopiowanie całości lub fragmentów jest zabronione i może być ścigane prawnie. I rzeczywiście mają do tego prawo, wystarczy doczytać art. 25 pkt 1 (pr.autorskie), który to fragment brzmi:
„Wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji:
Przy okazji, Mec. Maciej Ślusarek, adwokat w kancelarii Leśnodorski, Ślusarek i Wspólnicy, wyspecjalizowany w prawie prasowym i autorskim – stwierdził m.in., że prostą informacją prasową, która nie podlega prawu autorskiemu jest np. prognoza pogody. Ciekawe czy dało by się to obronić w sądzie?
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł, że adres IP, pozwalający zidentyfikować autora wpisu na forum internetowym, należy do zbioru danych osobowych i administratorzy forum powinni go wydawać osobom, których dobra zostały naruszone. Według WSA, ustalenie na podstawie tego adresu danych konkretnej osoby nie pociąga za sobą nadmiernych kosztów ani środków – co mogłoby ewentualnie stanowić podstawę odmowy udostępnienia przez portal takiego adresu. Według sądu, ta przesłanka nie ma jednak zastosowania do kwestii ustalenia IP internauty.
Rozumiem argumentacje, jednak co w przypadku kiedy nasz skrypt społecznościowy lub forum nie gromadzi/zapisuje IP osób dodających wpisy. Będą losować ze statystyk, czy ??? … szukać w logach. Ustalenie takiego adresu niejednokrotnie bywa niemożliwe lub bardzo czasochłonne, a domaganie się od administratora żeby samodzielnie wyszukiwał lub raczej „wyczarował” konkretny adres IP – kolejny raz świadczy o całkowitej nieznajomości tematu przez sędziów.
Strony z pornografią dziecięcą, zoofilią, a także z rysunkami dzieci w pozach erotycznych mają zniknąć z polskiego internetu. Tak zdecydował wczoraj rząd. Na indeks trafią też witryny z hazardem oraz strony służące do wyłudzania pieniędzy. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, zrezygnowano jednak z blokowania stron propagujących faszyzm. Rząd wycofał się też z innych uprawnień dla służb specjalnych i policji, dających im większe prawo do inwigilacji internautów. Złagodzenie cenzury w sieci to skutek licznych protestów ze strony obrońców praw człowieka. Jednak to Sąd Okręgowy w Warszawie będzie pilnował tego, by nie dochodziło do nadużyć w blokowaniu stron. To on na wniosek ABW, policji czy służby celnej zdecyduje o wpisywaniu na listę zakazanych stron. Na zamknięcie witryny internetowej jest 6 godzin, jej właściciele będą mogli się odwołać do tego samego sądu.
Przyjęta wczoraj nowelizacja ustawy hazardowej ma ukrócić hazard internetowy. Zakazane zostaną nie tylko strony z ruletką krajową, lecz także zagraniczną (po polsku). Dostawcy takich usług będą bowiem musieli dostosować się do naszego, restrykcyjnego prawa. Teraz projekt trafi do Sejmu, gdzie ma wszelkie szanse na uzyskanie akceptacji.
Źródło: emetro.pl
Bardzo zaciekawił mnie wpis na stronach rzeczpospolitej o tytule „Notariusze mogą mieć strony internetowe”. Jak to zwykle u nas bywa, powstał prozaiczny spór i rozwiązanie musiało dać dodatkowe orzeczenie SN. Również zgodnie z uchwałą Krajowej Rady Notarialnej z lutego 2008 r. notariusze mogą mieć strony internetowe swoich kancelarii. Pełna treść tego bełkotu na stronach RP. Wniosek nasuwa się jeden, jeśli macie znajomego notariusza zaproponujcie mu stronę www. Wiadomo, każdy z nas zbiera na fajne, zagraniczne wakacje.
Wiem, że dziś nie Prima aprilis (łac. 1 kwietnia), dzień żartów – ale nie mogłem się nie pośmiać i za zarazem zmartwić chwytami reklamowymi niektórych firm. Na jednym z czołowych serwisów aukcyjnych (na literę A), jest następująca oferta „Kurs Joomla Video twórz strony z CMS +CERTYFIKAT” – pomijam fakt, kilku błędów w tytule, więc czytamy dalej….
„Aby go (certyfikat przyp. red.) otrzymać wystarczy po zapoznaniu się z materiałem rozwiązać zadanie lub test z tematyką przedstawioną na kursie i przesłać rozwiązanie z danymi na adres email. Koszt certyfikatu jest wliczony w cenę produktu i możesz bezpłatnie odebrać go (…). Certyfikat może również zostać wysłany pod wskazany adres(…). Pomyśl przez chwilę o ile wzrośnie wartość Twojej osoby na rynku pracy, jeżeli będziesz dysponował takim dokumentem.” Łał, szkoda że do książek nie dodają certyfikatów, patrząc na moją półkę pełną helionowych pozycji miałbym ponad 30 certyfikatów ! Czy autor książek też może dostać ów certyfikat? Kurs kosztuje 29.90 pln – w końcu bym miał coś co by pokazało „Moją wartość na rynku pracy„. A tak jestem zawiedziony, bo co z tego że prowadzę kursy z budowy stron opartych na CMS Joomla! – skoro nie mam takiej ładnej laurki od firmy z Głuchołazów ;( .
Wiele razy prosząc wielu moich klientów o specyfikację strony internetowej, słyszałem w ich głosie lekkie zakłopotanie. Co to jest, czyż nie wystarczy, że powiem że strona ma być o telefonach komórkowych i wyślę teksty + zdjęcia. Otóż nie. Strona ww jest jak dom, budynek musi mieć dokumentacje. Tak, aby obie strony wiedziały co mają robić i czego wzajemnie od siebie oczekiwać.
W sytuacji kiedy firma staje przed decyzją, iż należy zrobić nową stronę internetową, a jej wykonanie zostanie powierzone jednej z licznych w Polsce agencji interaktywnych lub freelancerowi należy się do tego procesu przygotować. A w szczególności należy sporządzić specyfikacje serwisu internetowego w skrócie SSI. >> Czytaj dalej…


