Tłumaczenia & prawo

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmailFacebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedintumblrmail

icon_flag_plW sobotę otrzymałem bardzo ciekawe pytanie w komentarzu, choć napisane w sposób świadczący o „zawiści lub złośliwości” jego autora (IP 79.184.1xx.xx). Zacznę możne ogólnie. Kwestię tłumaczeń reguluje w Polsce ustawa z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W myśl art. 2 niniejszej ustawy tłumaczenie jest jedną z form opracowań cudzego utworu i stanowi przedmiot prawa autorskiego (bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego). Tłumaczenie nie zatem narusza pierwotnych praw autorskich. Oznacza to, że na własny użytek bez naruszania prawa można przetłumaczyć dowolny utwór (książkę, film, skrypt, komponent, moduł itp.), ale już na rozporządzanie nim i korzystanie z niego potrzebna jest zgoda autora bądź podmiotu dysponującego prawami autorskimi (np. na opublikowanie książki lub sprzedaż tłumaczenia rozszerzenia). Oczywiście pomijam tu przypadki związane ze skryptami rozpowszechnianymi np. na licencji GPL. Choć polskie prawo ich nie przewiduje (!), ale sądy uwzględniają w razie ew. sporu.

js-logo-miniW moim przypadku pytanie dotyczyło rozszerzenia JomSocial pochodzącego z Malezji. Przyznaje się , studia prawnicze nie obejmują tak egzotycznych regulacji prawnych, tym niemniej skoro korzystam na gruncie polskim obowiązuje mnie prawo polskie. Przyjrzyjmy się jeszcze zatem License Agreement (Umowie licencyjnej) opublikowanym na stronie JomSocial.com, a dokładniej zapisowi: „MODIFICATION. You may modify the component source code for your own use only. The term and codition of this License Agreement will still apply. Redistribution of any modification is not allowed without a written permission from JomSocial.com” .

Oto wolne tłumaczenie : „Modyfikacje. Licencjobiorca może modyfikować kod źródłowy komponentu dla własnego użytku. Termin i warunki niniejszej Umowy Licencyjnej nadal będą stosowane. Redystrybucja jakichkolwiek zmian nie jest dozwolona bez pisemnej zgody JomSocial.com”.

A teraz fakty:

  1. Tak się składa, że mam pisemną zgodę  od JomSocial na tłumaczenie i odprzedaż swojego tłumaczenia. Jako że jestem jego autorem, zwróciłem na to uwagę wcześniej, wiedząc że jest to komponent komercyjny. Nie mogę jednak, co oczywiste, wysyłać ani sprzedawać kodu źródłowego zmodyfikowanego, a jedynie samo tłumaczenie, a więc pliki .ini + ew. przyciski graficzne (aczkowiek od wersji 1.5 jest to już zbędne).
  2. Moje tłumaczenie zawiera oryginalną notę informującą do kogo należy pierwotnie pliki a więc m.in. #@copyright (C) 2008 by Slashes & Dots Sdn Bhd – All rights reserved! – zgodnie z polskim prawem.
  3. Jako autor tłumaczenia mogę z nim robić co mi się podoba, a więc mogę je rozdawać, czytaj rozpowszechniać za darmo lub sprzedawać (patrz pkt 1 i 4).
  4. Jako autor tłumaczenia mam prawo dochodzić swoich praw , jeśli ktoś bez mojej zgody zacząłby „nielegalnie” rozpowszechniać moją pracę, a tym bardziej sprzedawać ją dalej. W myśl art. 16 prawa autorskiego autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się ani zbyciu więź twórcy z utworem, w szczególności prawo do: autorstwa utworu, oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo, decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności, nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.
  5. Każde dodatkowe tłumaczenie rozszerzenia to dla producenta potencjalny zysk, gdyż zwiększa to rynek ewentualnych odbiorców (klientów) o kraje, o których nawet w szkołach w Malezji nie uczą. Dlatego jest im na rękę, że ktoś robi tłumaczenia, nawet jeśli zarobkowo.

Podsumowując – mogę zrozumieć „żale” niektórych osób, że akurat tego spolszczenia nie udostępniam za darmo. I pewnie tylko to niektórych „boli”, ale moim zdaniem mam prawo choć do jednego tłumaczenia komercyjnego, a resztę i tak daje społeczności gratis, co widać także na forum.joomla.pl. Poza tym nie uważam nic w tym złego, jeśli by np. za rok Polskie Centrum Joomla wprowadziło opłatę za tłumaczenie Joomla! 1.6, wiem bowiem ile to tłumaczenia i godzin spędzonych nad wydawałoby się „prostymi” frazami, liczonymi jednak w tysiące. Kończąc dodam jeszcze, że tłumaczenie do komponentu (modułów) jest alternatywą, nie chcesz nie skorzystasz – masz czas i jesteś lepszy – zrób sam! Co komu szkodzi samemu zrobić od podstaw, uważając przy tym jednak, aby nie przekroczyć delikatnej granicy między inspiracją a plagiatem.

  • groszek

    Szanowny autorze bloga!
    Prosze sie nie tlumaczyc bo wcale tego nie musisz robic. Ten, ktory napisal swoje „żale” zapewne jest zly, ze nie moze znalezc spolszczenia na rapidshare lub torrentach a pewnie by Mu sie przydalo. Ja osobiscie sam tlumaczylem (na wlasne potrzeby) starsza wersje Webspell, wiec wiem ile prosta z pozoru czynnosc moze zajac czasu i problemow. Wcale sie nie dziwie ze sprzedajesz spolszczenie. I masz calkowita racje, ze jesli ktos nie chce kupic to niech sam sobie przetlumaczy. Wiadomo, ze w dzisiejszych czasach – czas to pieniadz, wiec jesli poswieciles czas jakiejs pracy wiec powinienes dostac za to zaplate. Ja osobiscie mam zamiar kupic spolszczenie bo planuje stworzyć spolecznosc prawdopodobnie na JomSocial.
    Tak czy inaczej musze jeszcze dodać że i tak jak blog tak i Twoje szanowny autorze ksiazki napawde milo sie czyta i wchlania wiedze.
    Pozdrawiam