• Polonista

    Ów pan. OWA pani.

  • K

    „ów pani” to chyba nie jest prawidłowe 😉

  • borysses

    „umowa – czemu nie”

    To właśnie brak umowy jest przyczyna problemu. Umowa to podstawa a nie mało istotny detal. Ale jak grafik debil to dal się oszwabić.

  • Joter

    Szkoda, że nie podał Pan nazwy firmy która ów Pani prowadzi. Można by się choć trochę odegrać. Sam zostałem w podobny sposób oszukany.

  • Eloar

    Ja bym podał dane firmy jaką Pani z Wawy reprezentuje, ku przestrodze. Skoro tak marnie ocenia ona pracę innych, lepiej jej unikać, a do tego przyda się nieco wiedzy na ten temat. Miałem zbliżoną sytuację z pewnym człowiekiem i skończyło się opisaniem na blogu wszystkiego dokładnie z podaniem nazwy firmy i wyraźnym ostrzeżeniem przed współpracą.

  • Cueball

    OWA pani, ÓW pan.

  • tuttifrutti

    Rzeczywiście, Pani ewidentnie, że wszystko jej się należy ZA DARMO. Mam nadzieję, że otrzymała dosadną odpowiedź i skutecznie zrobicie jej antyreklamę w branży.
    Mała dygresia. „ÓW” się odmienia, w tym przypadki Pani jest „owa” ( rodzaj żeński ), a nie „ów Pani”

  • MiłoszW

    Uwaga: mejlowe teksty to też umowa! Chyba, że kolega „wtopił” sam proponując brak umowy i… czy tam w ogóle żadnych podatków miało nie być? Ryzykowne… w sumie „sam sobie winien”…

  • Qbik

    Niestety czasem bez umowy tak wychodzi, co najgorsze zazwyczaj w przypadkach tzw osób poleconych :/

  • desi9n.pl

    Powiem szczerze – jak nas ktoś chce „wydymać” to i tak to zrobi. Umowa daje tylko złudne zabezpieczenie. Przy niewielkich kwotach i tak nie będzie nam się kalkulowało ścigać klienta po sądach, bo takie sprawy są ścigane niestety na wniosek poszkodowanego. Straszenie wpisem do KRD też nic nie daje jak trafimy na śmiesznego pseudobiznesmena, który już niejednego oszukał… Niestety w IT tak niestety już jest 🙁 Stolarz jak ktoś nie kupi np. zamówionej szafki zawsze może to sprzedać komuś innemu, a co komuś innemu po logotypie pod konkretną nazwę firmy? 😐

  • Jacek

    Najlepiej przed zapłatą przekazywać grafikę opatrzoną znakiem wodnym, który uniemożliwi wykorzystanie. Chociaż wcale bym się nie zdziwił, jak po przekazaniu takiej pracy pokaże się ogłoszenie – zlecę usunięcie znaku wodnego z grafiki (z dopiskiem: dla kogoś, kto się zna 5 minut roboty) :))

  • well

    To nie jest kwestia Wawy. Ale prawdą jest że w Wwie upstrzenie przestrzeni życia ludźmi różnego autoramentu jest większe niż gdziekolwiek. Najlepiej nadać stygmat ….to pomaga przynajmniej środowiskowo…

  • dorota

    od lat współpracuję z grafikami i od lat słucham o tym samym konflikcie…. a jeśli zaproponowane projekty były zupełnie do niczego i odstające od ogólnej koncepcji? to tak jakby płacić za przymierzanie ciuchów albo wycenę przeprowadzenia remontu. a poświęcona praca…fakt, szkoda, ale niestety tak to jest – chcesz sprzedać, nie możesz zrobić byle czego. No chyba że zgodziła się na kupienie 3 jekichkolwiek projektów. Ale to już powinno być ustalone wcześniej. NIe dziw się, że nie chce płacić za coś, czego nie chce kupić.

  • @Dorota – sęk w tym, że projekt został zaakceptowany i była tylko drobna kosmetyczna zmiana i prośba o numer konta, następnie tygodniowa cisza i REWOLUCJA.